Marzec przywitał nas niedzielą i słońcem. Więc i my poszliśmy przywitać go byli. A co!
(Plusquamperfectum, czyli czas zaprzeszły. A co!)

Pod stromą górkę po zaskorupiałym śniegu niełatwo się tumpta.
Niech się Tato męczy, kiej Tato. A co!
"...Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie zapatrzeni w słońcu, zapatrzeni w niebie..." A co!

Ogar w ekstazie wygląda tak. A co!

Bąbel tradycyjnym "Baaaam" objął tę część wzgórza w posiadanie. A co!

I pomaszerował na przegląd włości. A co!

A NUTKA
"stoi przy drodze na jednej nodze". A co!
(Po prostu musieliśmy ją skadrować z poprzedniego zdjęcia. :) )

Zwierzynę też warto przeliczyć. A co!

Tropy i inne pozostałości. A co!

Bąbel i psy zapracowani, reszta ekipy wypoczywa. A co!

Zresztą psom też się należy odpoczynek. A co!

Po skończonej inwentaryzacji Bąbel zażądał transportu. A co!
(To podrzut czy rwanie?)

Ech! Mama chyba nie do końca nadaje się na mistrzynię olimpijską w podnoszeniu ciężarów.
Dalsza część wyprawy obfitowała jeszcze w różne, różniste atrakcje,
ale w aparacie zdechły bakterie. :-(
Ot co!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz