Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sędziszów Małopolski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sędziszów Małopolski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Sędziszowskie Angkor Wat, czyli o szukaniu po dalekim świecie, tego, co jest bardzo blisko.







Zaprawdę, już dawno wieszczył natchły wieszczym duchem
Wieszcz, że:
"ale za to niedzieeela, ale za to niedzieeela
niedzieeeela będzie dla nas"

No i fajno!  





 
Nie nasze to zadanie 
podważać słowa wieszczych wieszczb,  
i bigbitowych PopWieszczów
 zrzucać z tekturowo-plastikowych cokołów. 

(Z całym należnym szacunkiem dla Pana Wojciecha Kordy i Niebiesko-Czarnych.) 

 




 


  

Tym bardziej, że w dzisiejszych, multi-kulti czasach, 
 każdy Wieszcza może sobie wybrać 
stosownie do swoich duchowych potrzeb,
 lub ich braku! :D

  


 







(Multi-kulti! Brrrr! Wyjątkowo debilny i antypatyczny słowotwór! :/
W naszym prywatnym rankingu walczy o gorsze z "ministrą" i "filolożką" :/ ) 




 


 

 Ten Wieszcz nam akuratnie spasował,
 więc w tzw. łikend wybraliśmy się byli rozwiązać pewną historyczną zagadkę
do Sędziszowa Małopolskiego . :DDDD




  







(Niewątpliwie wszyscy Sędziszów na zdjęciach poznali! :D )






Niech nam Sędziszowianie wybaczą te ilustracje! :DDD






Z pewnością domyśliliście się ,że zagadka została rozwiązana! :D


 I to z dość nieoczekiwaną puentą. :D







W puencie wcale nie idzie nam o to, że niekiedy murom, jak i ludziom,
wypadają plomby z zamurowanych otworów.

Ale do rzeczy.


 Nieoceniony, przez swą lakoniczną dosadność, 
Ewaryst Andrzej hr. Kuropatnicki, 
kasztelan buski i bełski
geograf i heraldyk


(Postać niezwykle ważna dla naszego Regionu,
więc zapewne nie raz się jeszcze u nas, na blogu, pojawi), 


wydając w Przemyślu Roku Pańskiego 1786 swoją  
"Geografię,albo dokładne opisanie królestw Galicyi i Lodomeryi" 


(kupiliśmy kiedyś reprint drugiego, lwowskiego wydania z roku 1858 w delikatesach w  Lutczy! :D ) 


o Sędziszowie naszym napisał był temi słowy:


"Miasto domu Potockich;ozdabia go pałac, fara i klasztor z ogrodem i i kościołem XX.Kapucynów. Te fabryki stanęły za Michała Potockiego, kawalera orderu orła białego, pana wojennemi dziełami sławnego. Tu jest kwatera generała brygadiera."

Wiadomo nam skądinąd, że pałac Potockich po tym, jak w XIX w. popadł w ruinę, został rozebrany i dziś ani śladu po nim nie ma.


 Ale wiadomo nam również, że 
 generał-brygadier Michał Potocki, 
(jak na prawdziwe panisko przystało) 
prócz pałacu utrzymywał w Sędziszowie swoje prywatne wojsko, 
dla którego postawił z początku XVIII w. koszary, 
od rozbiorów do ok. 1900 r używane przez Austriaków.

   
Zakupił je później hrabia Tarnowski i przebudował na folwark. 
(Obecność Tarnowskich w Sędziszowie jest jak najbardziej słuszna, jako, że po Odrowążach oni władali Sędziszowem w wieku XVI.)


A potem? No właśnie! Co potem?


Oto na zdjęciu widzicie fragmencik arkusza mapy 13208@WIG z 1941 r. 1:25 000 przedstawiający starodawne miasteczko Rodu Odrowążów, a potem Potockich- Pilawitów, 
czyli Sędziszów Małopolski.
Mój Boże!
Tyle razy byliśmy w Sędziszowie - doprawdy urokliwym miasteczku i koszar nie widzieliśmy!
Na mapie widzimy!
Ten gruby, czarny prostokąt w prawym górnym rogu!


Idźmy więc zgodnie z mapą. 
Miejscowi, których kilkoro po drodze zaczepiliśmy o "koszary",
gremialnie odsyłali nas do ruin koszarowych pułku Krakusów w Górze Ropczyckiej. 


Na razie jesteśmy przy ślicznym Ratuszu z 1620 roku, 
któren w rzucie poziomym ma nieco inny kształt niż na mapie.
Dziś jest prostokątem.


Nieskromnie podejrzewamy, że pewien udział w popularności Góry Ropczyckiej mamy i my. :D
Otóż, jakoś krótko po naszym wpisie 
"Skok w bok, czyli empire'owa alkowa La Belle Gabrielle z Góry Ropczyckiej",
któren to wpis cieszył się sporą popularnością,
w lokalnej prasie pojawił się potężny artykuł
odkrywający... historię dworu w Górze Ropczyckiej. :DDD 
Naturalnie, Panu Redaktorowi ani w głowie było , dać do nas jakiś odnośnik.
(Za poważny Badacz z Niego, żeby z Internetu jakieś inspiracje czerpać! :D )



 Idźmy dalej wg mapy. Starodawnym traktem Kraków-Lwów.
Po lewej stronie (krzyżyk za Rynkiem) 
późnobarokowy kościół parafialny pw. Narodzenia NMP.
zbudowany pod koniec XVIII w. wg planów Tylmana z Gameren.



Dalej, dochodzimy wreszcie do miejsca, gdzie po prawej wznosi się śliczny kościółek św. Antoniego 
i klasztor oo. Kapucynów z I poł. XVIII w.




Ojcowie słyną na całą okolicę ze starodawnych win, potężnej biblioteki i pobożności. 
:D


A po lewej... rozwiązanie zagadki i cel naszej wyprawy.
Tu widziany z góry.


Doprawdy, rozumiemy już wzruszenie odkrywców Angkor Wat w Kambodży, Palenque w Meksyku, czy Tikal w Gwatemali, kiedy w nieprzebytym zielonym gąszczu trafili na ślady cywilizacji!


  Widzieliście zresztą na wcześniejszych zdjęciach, jaka to dżungla!


Ale, ale, obiecaliśmy Wam niezwykłą puentę, więc czas na 
FINAŁ!


Nie przypadkiem w tytule przytoczyliśmy cytatę ze świętego Kornela 
(Makuszyńskiego)
apokryficznej wersji "Przygód Koziołka Matołka"
Westchnął cicho nasz koziołek
i znów poszedł biedaczysko
po szerokim szukać świecie
 tego, co jest bardzo blisko.


Otóż okazało się, że Go doskonale zna tę kupę XVIII w. cegieł i dziecięciem będąc nie raz bawiła się w ściganego po korytarzach, grzebała za skarbami w lamusie itd.!


O przysłowiowy "psi włos" mogłaby być nawet właścicielką tego sędziszowskiego Angkor Wat.
:D


(Czego Tata nie może odżałować ze względu na to, że Folwark połączony był piwnicą z piwnicami oo.Kapucynów, a jak zostało napisane wyżej Ojcowie słyną ze starodawnych win! :D)


Dalsze losy zabytku były bowiem takie, że od hrabiego Tarnowskiego folwark kupił Mamowy pradziadek, nazwiskiem Bąk! (Bąkowie są herbu Zadora).
Dwie siostry babci Stefy -  
 w posagu wniosły ów folwark swym mężom - Jasińskiemu i Ptasznikowi. 
Ponad osiemdziesięcioletnia ciocia Miecia z Jasińskich Korzeniowska wciąż niedaleko mieszka.



(Jasińskich jest osiem różnych herbowych rodzin, 
ale na Starym Cmentarzu w Rzeszowie jest nagrobek Jasińskiego herbu Jasieńczyk,
co może, ale nie musi być jakimś tropem.)  




"Stary Dwór", jak się o nim potocznie mówi w Sędziszowie, spalił się niemal doszczętnie od piorunnego pożaru w latach dziewięćdziesiątych i porósł dżunglą dzikiego wina, czarnego bzu, olchy, wierzby i pokrzyw na chłopa.


Nie do uratowania zupełnie.
Najwyżej ruiny można zabezpieczyć, bo i w tym 
opłakania godnym stanie, 
robią niezwykłe wrażenie.


 I tak nam banalnie minęła niedziela!


 A z ważniejszych rzeczy, to u nas dziś po raz pierwszy w tym roku u nas sos grzybowy! :D
Smacznego!

.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...