czwartek, 10 października 2013

Ostatni taki koncert...


To było przecież niedawno...
Siódmego lipca.
To było tak dawno...
W poprzedniej epoce.


Wybraliśmy się nad Nil.
(Pogórzanie wiedzą, że nad Nil to my mamy jakieś pół godzinki.
Albowiem Nil przepływa przez Kolbuszową!)

Pojechaliśmy tam z nie byle jakiego powodu, a dla Gwiazdy Pierwszej Świetności, której muzyka często w naszym domu rozbrzmiewa.
Gwiazdy, jak zawsze, błyszczą nocą, zatem za dnia podziwialiśmy pasję...


... siwowłosych Strażników Rzeszowskiego Folkloru.

 A że autentyczne pasje bywają bardziej zaraźliwe niż dżuma, z niemała radością wysłuchaliśmy też dwóch pięknych młodością i wirtuozerią solistek, ...

... których skrzypeczki również na ludową śpiewały nutę.


Przyszedł potem czas na  letnio lekki dixieland...

i inne jazzowe kapelki.
 (Tu akurat New Bone z Krakowa).

I w końcu się doczekaliśmy!


A Prezes zyskał kolejne cenne fotki do Albumu Dziecięctwa.
 (Mamy nadzieję, że będzie je sobie baaardzo cenił kiedyś.)

A kiedy Waldemar Rychły w towarzystwie Skrzypka i Flecistki zawładnęli sceną,
 nad Nilem rozwarły się bezkresy !!!

I powędrowaliśmy. Oj!

Kwartet Jorgi taperował nam do pólnocy rosyjski niemy film.
Taka noc mogłaby nie mieć końca!!!

Mama w trakcie imprezy postanowiła uwiecznić Wszystkich Mężczyzn jej życia - po lewej Tato Mamy, zaś po prawej Synowie: Najpierwszy i Ostatni.
Za Prezesem na pewno poznajecie Tatę Prezesa :DDD

I już więcej Mama takich zdjęć nie zrobi. Nie będzie już na Takim koncercie.

22 lipca po raz pierwszy pogroził szczypcami rak w płacie ciemieniowym mózgu naszego dotąd tryskającego zdrowiem i czerpiącego z życia, ile się tylko dało, Nestora.
Szykowaliśmy Się Do Walki.
Oboje, i Go i Rado, Chcieliśmy Iść Na Tę Wojnę!

16 września 
przegraliśmy

tak szybko

My nie wierzymy, MY WIEMY, że tak właśnie wygląda Jego Góralskie Niebo.
Prócz Ojca czekała tam na Niego Mama, Żona, Wnuk, którego Tatr uczył tak, jak i Jego nauczono.
A w Schronisku gromada Przyjaciół.


Baw się dobrze, Tatusiu.
SPOTKAMY SIĘ U STUDNI!

P.S.
Wnuk zamiast komentarza poprosił o zamieszczenie tego zdjęcia ze wspólnych wakacji:

Rumunia 2010 






24 komentarze:

  1. Choć wpis zaczynał się sielsko i pięknie- jak zawsze, to mnie podczas czytania waliło serce, jakbym przeczuwała nadchodzącą katastrofę. Kochani, trudno znaleźć słowa pocieszenia w takiej sytuacji. Po prostu łączę się z Wami w bólu i przytulam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że tak szybko! Nie wyobrażam sobie niczego gorszego niż powolne, potworne, pełne bólu i strachu odchodzenie. Po góralsku to zrobił, machnął ciupagą i odciął to swoje dobre, pełne życie. A piszesz, że zaczerpnął ile się da.
    Przytulam Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację, to jest pocieszenie, że szybko... Aczkolwiek nie ukrywamy, że mieliśmy nadzieję, że odbije się ku górze, odkarmimy Go w domu, pomożemy nabrać trochę sił i chęci do aktywności i smakowania na powrót życia. Nie chciał. Stało się według woli Jego. Po góralsku.

      Pzdr.

      Usuń
  3. Ściska się serce współczuciem i żalem...Trudno cokolwiek napisać. Zostaje tylko nadzieja, że może rzeczywiscie kiedyś, tak jak napisaliście, wszyscy spotkamy się u studni. I nie będzie tam smutku, tęsknoty i niemocy, ale czysta radość i nieskończona jedność z naturą oraz z bliskimi.
    Ciepłe myśli Wam kochani zostawiamy oraz przytulenia!***

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Wam współczuję i przytulam, rozumiem ból i bunt pewnie, że człowiek jest bezsilny i bezradny, a chciałby tak wiele, chociaż ociupinkę swego życia i zdrowia oddać, szukać pomocy, gdzie się da; krąży to paskudne choróbsko po świecie, coraz bliżej i bliżej, zatacza coraz ciaśniejsze kręgi, statystyki są straszne; cieszmy się każdą chwilą, każdym dniem, bo takie doświadczenie bardzo weryfikuje życiowe priorytety i przewartościowuje wszystko; ślę ciepłe myśli i pozdrawiam serdecznie.

    Spotkamy się u studni
    Być może że na drugim świecie
    Bóg przecież jest łaskawy
    I pewnie da nam tę pociechę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jesteśmy dość racjonalni, by Śmierci nie udało się nas zaskoczyć...
      Carpe Diem.
      Uściski

      Usuń
  5. Bardzo współczuję z powodu śmierci Taty. W takich chwilach naprawdę pomaga tylko wiara, że przecież nadejdzie czas, że spotkamy się z naszymi kochanymi, którzy odeszli, a wtedy powspominamy i zerkniemy czasem, co tam grają " na dole".

    Ściskam Was z całej mocy
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tylko czasem będzie mi żal,
      że trawa u was tak zielona...

      Uściski

      Usuń
  6. Po takiej wiadomości zawsze panicznie szukamy SŁÓW, Słów współczucia, pocieszenia, przepełnionych delikatnością... Przecież w majestacie tej ,,Pani'' słowa są niczym, każdy kto przez to już przechodził wie że i tak to co najważniejsze, najpiękniejsze, najboleśniejsze odbywa się w ciszy i samotności. Pan nasz Bóg w niebiosach potrzebuje wielu dobrych, mądrych ludzi.
    Pomilczymy przytuleni do Was, nich łza spłynie po policzku w ciszy.
    Kochamy Was.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo, bardzo wam współczuję... Popłakałam się i pomodliłam... Blisko jego gór...
    Choć się nie znamy, ściskam Was mocno

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytając czułam niepokój, który narastał wraz z kolejnymi słowami.
    Kilka lat temu zmarł tata Sebastiana, którego nie zdążyłam poznać, bardzo tę śmierć przeżyliśmy. Na pewno obaj spacerują teraz po niebieskich łąkach i trzymają pieczę nad tymi, których kochają i którzy zostali na dole.
    Trzymajcie się, moje myśli są z Wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim ta sama droga. Pozbieramy się.
      Uściski

      Usuń
  9. Piszecie, że czerpał z życia ile się dało, to i teraz pewnie już pędzi górską ścieżką niebieską. Jak napisała Magda, dobrze, że szybko, po swojemu to rozegrał. Jestem z Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, On nigdy nie miał wątpliwości "być czy mieć"!
      Uściski

      Usuń
  10. Wszedł na Najwyższy Szczyt.
    Trzymajcie się .

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochani, dawno nie wchodziłam na Waszego bloga. To co przeczytałam, nie mogłam uwierzyć... ślę Wam najgorętsze wyrazy współczucia i gorące przytulenia. Wiem, że to wszystko banały, bo tak naprawdę trudno jest znaleźć odpowiednie słowa w takiej chwili i prawda jest taka, że nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w moim życiu... tym bardziej wyobrażam sobie Wasz ból... Naprawdę bardzo mi przykro. Całuję. Kasia "Tęcza"

    OdpowiedzUsuń
  12. ...Ci co odchodzą, ciągle żyją w nas...
    Byłam, jestem z Wami, Kochani przez cały czas!
    Irena

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...